Kpr. pilot Marian Futro
121 Krakowska Eskadra Myśliwska





Foto 1 -  kpr. pilot Marian Futro – zbiory własne autorów

 

      3 września 1939 Krakowski III/2 Dywizjon Myśliwski znalazł się w Podlodowie koło Dęblina, a późnym popołudniem 6 września przeniósł się do Kraczewic z 17 myśliwcami PZL P.11c. Dowódca jednostki kpt. pil. Walerian Jasionowski w nocy tego samego dnia wysłał trzy radiostacje zamontowane na samochodach półciężarowych około 20 do 40 km od Kraczewic. Jedna lub dwie z tych radiostacji znalazły się przypuszczalnie po zachodniej stronie Wisły, skąd mogły informować jednostkę o nadlatujących samolotach Luftwaffe. Gdzieś pomiędzy godz. 13.00 a 14.00, 7 września 1939r. radiostacja stojąca po wschodniej stronie Wisły zaalarmowała dywizjon o niemieckich bombowcach lecących w rejon Dęblin-Kozienice-Puławy. Z Kraczewic odległych o dwadzieścia kilka km od Puław poderwało się w powietrze 12 myśliwców PZL P.11c ze 121. Eskadry Myśliwskiej i 122. Eskadry Myśliwskiej . Wszystko wskazuje, że obie eskadry leciały od siebie w pewnym oddaleniu i nie widziały się wzajemnie. Piloci starali się przechwycić trzy eskadry Heinkli. He 111P z dywizjonu bombowego I./KG 4 (lot od godz. 12.50 do 15.10) , które miały zbombardować mosty w Puławach, Dęblinie oraz Solcu. Pilotom obu eskadr nie udało się przechwycić bombowych Heinkli. Lotnicy niemieccy zauważyli, że sześć polskich myśliwców próbowało je gonić, ale ze względu na zbyt małą prędkość nie udało im się to. W wyniku pomyłkowego ostrzału polskiej artylerii przeciwlotniczej broniącej mostów pomiędzy Dęblinem a Puławami 122 EM goniąca bombowce została przypuszczalnie rozproszona. Tak opisał to kpt. pil. Walerian Jasionowski:

„Około g. 15.00 start eskadry alarmowej na wyprawę (6 Do 17). Pod Puławami zaatakowano wyprawę. Wyprawa wyrzuca bomby przed mostem w pola. Po zaatakowaniu wyprawy jeden z kluczy ostrzelany przez własną art. pl. (kpt. Wiórkiewicz, plut. Markiewicz, plut. Majchrzyk).”

Natomiast szóstka pilotów ze 121 EM starała się dognić bombowce. Jednym kluczem dowodził kpt. pil. Tadeusz Sędzielowski, a drugim ppor. pil. Tadeusz Wilhelm Kawalecki. Grupa tych myśliwców po zachodniej stronie Wisły na wysokości Dęblina została z zaskoczenia zaatakowana przez osiem Messerschmittów Bf 109 z niemieckiego dywizjonu myśliwskiego I./ZG 2. Dowódca niemieckiej jednostki, kpt. Johannes Gentzen tak zrelacjonował walkę hitlerowskiemu propagandyście:

„Duży sukces odnieśliśmy też pod Dęblinem. Tam również, nawiasem mówiąc, napotkaliśmy najsilniejszą polską obronę przeciwlotniczą. Obłoczki wybuchów pocisków nakładały się wręcz na siebie. Poprzez kłęby dymu z naprzeciwka nadleciały nasze Heinkle, które zrzuciły bomby na most przez Wisłę i teraz znajdowały się w drodze powrotnej do domu. Ścigał je rój polskich myśliwców. Podlecieliśmy bliżej i zestrzeliliśmy pięć z nich.”

Wszystko wskazuje, że w pierwszym ataku nie udało się Niemcom zestrzelić żadnego polskiego pilota, ale szyk eskadry rozpadł się i piloci musieli samodzielnie bronić się przed działającymi niemieckimi myśliwcami. Jednym z tych pilotów był kpr. pil. Marian Futro, który przez kilka do kilkunastu minut bronił się przed Messerschmittami. Walka przesunęła się od rejonu Dęblina aż do rejonu Ciepielowa. Zapewne tę walkę słyszał 7 września 1939 r. ks. Ludwik Barki i odnotował ją w napisanej w 1940 r. Kronice Parafii w Ciepielowie w dziale -Wojna od 1.VIII.1939 do 1.VIII.1940:

W powietrzu słyszeliśmy raz walkę samolotów z karabinów maszynowych, ale bezskuteczną.”

Znad Ciepielowa walki przeniosły się w okolice wsi Krępa ( chodzi prawdopodobnie o Krepę Kościelną). Niemcom musiało się kończyć paliwo i z tego powodu musieli pozostawić zwrotnego polskiego myśliwca gdzieś w rejonie Krępy Kościelnej. Nie mogąc go zestrzelić, odlecieli na własne lotniska. Kpr. pil. Futro bronił się wykorzystując pełną moc silnika, co powoduje szybsze zużycie paliwa.. Z tego powodu musiał on również wkrótce lądować po odlocie niemieckich myśliwców. Wiemy o tym między innymi z relacji mieszkańców, które zebrał Aleksander Futro podążając śladami brata:

W dniu 8 września wystartował na samolocie PZL P.11c wraz z eskadrą do akcji bojowej mającej na celu przechwycenie niemieckiego zgrupowania samolotów bombowych w rejonie Puław. Podczas lotu powrotnego nastąpiło rozproszenie eskadry, w wyniku czego pilot Futro zmuszony był podjąć samotną walkę z myśliwcami wroga w okolicy wsi Krępa . Przedłużająca się walka spowodowała zużycie paliwa i przymusowe lądowanie w Bąkowej. Samolot po wylądowaniu nadal był zdolny – sprawny do walki. Kpr. pil. Futro podjął decyzję zdobycia benzyny.”

W relacjach miejscowej ludności brat pilota M. Futro, pan Aleksander Futro uzyskał informacje że samolot na którym w Bąkowie wylądował jego brat nosił numer 2 na kadłubie.

Kpr. pil. Marian Futro ląduje na łące we wsi Bąkowa. Z pomocą pilotowi przychodzą mieszkańcy wsi. Przetaczają samolot w zarośla, dodatkowo maskując go gałęziami. Jednym z mieszkańców wsi który przybył z pomocą, był wówczas 10 letni Pan S. Gębka . Jak podaje w swojej relacji ukrycie polskiego myśliwca trwało około 30 minut. Pilot pozwolił chłopcu zajrzeć do kokpitu myśliwca. Zapamiętał że karabin maszynowy myśliwca strzelał przez wirujące śmigło. Tak świadek S. Gębka opisuje postać pilota M. Futro:

Pilot był dość postawnym mężczyzną. Ubrany w kombinezon skórzany. Na głowie skórzana pilotka. Za pasem miał prawdopodobnie pistolet. Od mieszkańców lotnik dowiedział się, że w rejonie Ciepielowa i Zwolenia nie ma jeszcze Niemców. Następnie we dworze dziedzica, pana Domańskiego pilot dostał kanistry, bryczkę i woźnicę z którym pojechał do Ciepielowa w poszukiwaniu paliwa.”



Foto 2

Bąkowa. Miejsce lądowania myśliwca P11c, pilotowanego przez kpr. pil. M. Futro. Foto – W. Pietrzkiewicz

 

Prawdopodobnie tego dnia w Ciepielowie pilot nie znalazł paliwa. Zarządca majątku Łaziska, pan Bolski przenocował pilota. 8 września 1939r. rano pilot wyruszył do Zwolenia z zamiarem dalszych poszukiwań paliwa, bądź próby dotarcia do swojej jednostki . Na drodze Wielgie – Ciepielów został zabrany do auta którym jechali uciekinierzy. Byli nimi: Józef Buczacki , Jerzy Buczacki, Krzysztof Rudzki, Jan Rudzki oraz gajowy Kazimierz Kuszkowski. Prawdopodobnie oni również jechali w poszukiwaniu paliwa do auta, gdyż pozostali członkowie rodzinny Józefa Buczackiego pozostali w Wielgiem. Kiedy auto zbliżało się do Ciepielowa , osada była już zajęta przez nieprzyjaciela. Patrol niemiecki który opuścił plebanie w Ciepielowie skierował się na drogę w kierunku Wielgie. W tym samym czasie auto J. Buczackiego dojeżdża w okolice kościoła, Niemcy otwierają ogień do nadjeżdżającego auta. Tak opisuje to wydarzenie ks. L. Barski w kronice parafii:

Na wszystkich drogach pełno ludzi, co bardzo utrudniało przemarsz wojska. Zabrakło chleba dla ludności, cukru, benzyny, nafty, także lotnik Futro z poznańskiego w skutek braku paliwa musiał lądować w Bąkowej koło Łazisk i nie mógł odlecieć...(...) Od strony lasu rządowego w stronę Lipska słychać strzały karabinów maszynowych. My, księża widząc, że Niemcy są już na rynku, przyszliśmy na plebanię z ogrodu i oczekujemy, co będzie dalej. Za chwilę przychodzi 5-ciu żołnierzy niemieckich, groźnym krokiem wstępują na plebanię od strony ogrodu i proszą o jakiś napój. Napiwszy się wody z sokiem opuszczają dom plebański. Wtem z za kościoła padają strzały.

Taksówka, która jechała od Wielgiego z uciekinierami najechała na patrol niemiecki i dostała się pod obstrzały. Giną wspomniany wyżej lotnik Futro, dwaj uczniowie gimnazjalni Rudzki i Buczacki oraz gajowy lasów państwowych z kieleckiego.”

Wiele publikacji historycznych opisuje że kpr Marian Futro został rozstrzelany przez żołnierzy Wehrmachtu. Z badań dokumentów wynika że wydarzenie wyglądało zupełnie inaczej aniżeli podają publikacje. Pilot zginął w wyniku ostrzału auta które najechało na Niemiecki patrol, zginął tak praktycznie w walce. Tak opisała to zdarzenie, przekazane przez Józefa Buczackiego bezpośredniego uczestnika wydarzeń, jego córka Zofia:

8 września po drodze spotkali gajowego i lotnika, który musiał przymusowo lądować i zabrali ich ze sobą. Po kilku godzinach jazdy natknęli się na czołówkę oddziału wojska niemieckiego, którzy bez ostrzeżenia zaczęli do nich strzelać. Wszyscy wyskoczyli z samochodu i zaczęli uciekać. Ojciec z dwoma kuzynami (Krzysiem i Bronkiem) schowali się w rowach i dzięki temu ocaleli. Gajowy, lotnik, mój brat Jurek i kuzyn Jaś zostali przez Niemców zastrzeleni. Po przejściu wojska niemieckiego, w nocy mój ojciec razem z księdzem z pobliskiej parafii w Ciepielowie, pochowali zabitych (w kocach) na cmentarzu Ciepielowskim... (...) My tej samej nocy w Wielgiem przeżywałyśmy bombardowanie z niemieckich szrapneli. Wielu uciekinierów, którzy schowali się w rowach (okopach) zginęło – szrapnele rozrywały się i raziły z góry odłamkami. My szczęśliwie ocalałyśmy, ponieważ schowałyśmy się do piwnicy ogrodowej. Po kilku dniach ojciec powrócił z ocalałymi kuzynami, powiadamiając nas o tragicznej śmierci Jurka i Jasia (mieli po 17 lat). Okropnie to przeżyłam, byłam bardzo zżyta z Jurkiem i Jasiem Rudzkim.”

Należy przyjąć że wsie Bąkowa i Wielgie były wolne od nieprzyjaciela. Wieczorem 7 września 1939r, Ciepielów również nie był zajęty przez Niemców. Stąd pasażerowie auta tak pewnie jechali do Ciepielowa, nie obawiając się że spotkają tam Niemców. Trzeba tutaj dodać że tego dnia w okolicy Ciepielowa trwały zacięte walki. Pod Ciepielowem w lesie Dąbrowa – Struga walczył batalion zbiorczy WP z III batalionem / 15 pułku Piechoty Zmotoryzowanej Wehrmachtu, pod Iłżą trwały walki Południowego Zgrupowania Armii Prusy z 3 Dywizją Lekką Wehrmachtu. W wyniku ostrzału auta polegli kpr. M. Futro, Jerzy Buczacki, Rudzki i Kazimierz Kuszkowski. Wszyscy zostali pogrzebani na cmentarzu w Ciepielowie. Pozostawiony w ukryciu w Bąkowej samolot myśliwski P11c , Niemcy zabrali po około miesiącu od śmierci pilota kpr. M. Futro. Być może jest to samolot P11c eksponowany w muzeum lotnictwa w Krakowie i na tym myśliwcu walczył nad Ciepielowem kpr. Marian Futro. Przed renowacją w 1989 r. na PZL P.11c było widocznych od kilku do 10 przestrzelin w skrzydłach, tylnej części maszyny. Po remoncie muzealnym zostawiono trzy przestrzeliny, jako pamiątka tego, że samolot walczył we wrześniu 1939 r. W walce, po której lądował Kpr. pil. Marian Futro Krakowski III/2 Dywizjon, stracił jeszcze jednego pilota i dwa inne myśliwce. D-ca 121. EM po walce na odcinku pomiędzy Dęblinem a Zamościem Starym z dwoma Messerschmittami został zestrzelony i poległ koło tej ostatniej miejscowości. Tak opisał to Małek Albin jeden ze świadków tych wydarzeń:

Widziałem walkę trzech samolotów w dniu 7 września 1939 roku w południe. Walka trwała dość długo i słychać było strzały. Zobaczyłem tę walkę nad Łagowski lasem i samoloty skierowały się w kierunku Zamościa w ciągłej walce. W pewnym momencie nad lasem Wólki Zamojskiej jeden z nich nagle obniżył się bardzo nisko. W tym momencie nadleciał czołowo drugi samolot, zobaczyliśmy sznur ognia. Z silnika wybuchł dym. W tym momencie palący się samolot z niskiej wysokości upadł. Na polu rolnika Józefa Markowskiego w Zamościu Nowym a te dwa samoloty odleciały w kierunku na południe. W tym czasie ja i wielu innych mężczyzn z Mszadli Starej, przyjechaliśmy rowerami na miejsce upadku samolotu. Samolot palił się, było dużo ludzi, powiedziano nam, że to Polski Pilot mieszkaniec Krakowa. Znaleziono dowody, które Pilot zdążył wyrzucić, które zabrał sołtys wsi Zamość Stary Kusio Franciszek.”

S t. szer. pil. Tadeusz Krieger ze 122. EM został zestrzelony po niespodziewanym ataku jednego Messerschmitta koło Ciepielowa i ranny w nogę uratował się na spadochronie. Został prowizorycznie opatrzony przez okolicznych mieszkańców, następnie przypadkową sanitarką wojskową dostał się za Wisłę, a w nocy z 7/8 września 1939 r. pojawił się w jednostce. Inny pilot 121. EM pchor. pil. Władysław Chciuk po przestrzeleniu mu zbiornika oleju umknął Niemcom, wylądował się gdzieś koło Zwolenia, a po prowizorycznym naprawieniu maszyny odleciał do Kraczewic następnego dnia.


Foto 3

P11c eksponowany w Muzeum Lotnictwa w Krakowie.
Prawdopodobnie jest to myśliwiec na którym walczył kpr. pilot Marian Futro - foto Ł. Łydżba


opracowanie

Łukasz Łydżba, Wiesław Pietrzkiewicz

 

_________________________________
materiały źródłowe

 

M.Emerling – Luftwaffe nad Polską

Ł.Łydżba – Krakowski III/2 Dywizjon Myśliwski

Kronika kościoła i Parafii w Ciepielowie

Bundesarchiv-Militararchiv

relacje -Z. Buczacka, S. Gębka, A. Futro, i inne 

Copyright by histpol.pl - 2018